Żyrandol wiszący na wysokim suficie kładł anielski blask na wiecznie zielonej choince, stojącej w rogu salonu, pod którą zajmowały swoje miejsce opakowane w stare gazety, dodatkowo przewiązane czerwonymi wstążeczkami, prezenty czekając tym samym na uradowane miny szczęśliwców, do których trafią.
Harry, przeskakując po dwa stopnie ku zadowoleniu potykając się tylko raz, zbiegł na dół po trzeszczących już od starości schodach.
Jak na każdą uroczystość rodzinną, wszyscy ubrali się w odświętne stroje. Siedzieli wokół drzewka, śmiejąc się i podając z rąk do rąk butelkę najlepszego szampana jakiego ojciec Harry'ego mógł zdobyć, co jakiś czas wyglądając za okno, gdzie wirujący w powietrzu śnieg dodawał wszystkiemu uroku.
Gemma zwróciła głowę w kierunku, z którego dobiegały kroki chłopaka. Chwilę później dołączyła do niej reszta rodziny.
- Nasz chłopiec już wstał - oznajmił Warren głosem wskazującym na pewność siebie i trzy kieliszki szampana, które zdążył wypić. Między corocznymi i rutynowymi życzeniami wesołych świąt, które wypełniały salon już od kilku minut, długie, niezdarne palce Harry'ego powędrowały do broszki w kształcie jaskółki. Chłopak wpiął ją delikatnie w klapę marynarki, chwilę przed wyjściem z pokoju tego ranka.
Już poprzedniego dnia wyobrażał sobie co włoży. Od razu pomyślał o swoich ulubionych czarnych spodniach. Tych, które pasowały idealnie na jego długie nogi i szczupłe biodra, a co najważniejsze nie uwierały go i nie drapały jak wszystkie inne. Dodał do tego białą koszulę i pasującą do spodni ciemną kamizelkę ze złotymi guzikami oraz najlepszą marynarkę jaka tylko wisiała w jego szafie.
Harry oczami wyobraźni widział siebie stojącego dumnie przed lustrem i wpinającego w materiał broszkę, więc gdy obudził się następnego dnia, zrobił to bez namysłu. Uważał że wygląda dobrze. Jeśli tylko jeszcze kogoś, oprócz niego, to obchodziło.
- Oh mój synek - zagruchała matka Harry'ego, przechodząc przez pokój by go uściskać.
Ubrana była w ciemnofioletową sukienkę, jako że ten kolor idealnie pasował do jej osobowości. Wyrazista, a jednocześnie z klasą. Kobieta wyglądała pięknie, jak zawsze z resztą, a kiedy trzymała go w ciepłym uścisku, Harry'emu przeszło przez myśl jakie ma szczęście posiadając tak wspaniałą, troskliwą matkę.
- Dzień dobry mamo - odpowiedział, wciąż uśmiechając się promiennie. Skinął głową do reszty rodziny, która wciąż siedziała wokół choinki i popijała szampana.
Przez kilka chwil panował cisza, wypełniona jedynie podniosłą atmosferą i szerokimi uśmiechami ekscytacji w oczekiwaniu na prezenty, których oczekiwali wszyscy znajdujący się w salonie.
- Nie stój tak Harry! - Zawołał Warren. Twarz chłopaka przypominała teraz kolorem czerwone świąteczne jagody, których kiście zdobiły poręcze schodów. - Może otworzysz pierwszy prezent?
Mały uśmiech wpłynął na jego usta, przyozdabiając policzki delikatnymi dołeczkami. Nie był chciwy, ale na myśl o czekających na niego, starannie owiniętych pakunkach, jego serce aż podskoczyło.
-Dobrze - odpowiedział z zapałem, który mogło wywołać jedynie Boże Narodzenie.
Przeszedł przez pokój, szurając stopami odzianymi w ciepłe, biało-czerwone skarpetki i szybko kucnął obok dużego, pachnącego lasem drzewa, lśniącego od ręcznie robionych dekoracji. Piękne bombki, otrzymane w zeszłym roku od przyjaciółki mamy nadawały mu drogiego, wyrafinowanego blasku.
Warren wskazał Harry'emu pudełko owinięte nie tylko gazetą ale i obwiązane złotą wstążką, dodającą mu dodatkowej szczypty świątecznej magii.
-Dziękuję - szepnął, potrząsając energicznie pudełkiem. Słyszał ciche dudnienie, dochodzące ze środka i przez moment bawił się tylko bezmyślnie kokardką, zanim prezent, był oficjalnie gotów do rozpakowania, po uprzednim rozdarciu wstążki.
Rozdzierał po kawałku warstwy papieru, czując jednocześnie narastające podniecenie w momentach, gdy jego oczom ukazywały się coraz większe fragmenty czegoś, co znajdowało się w środku.
Otaczająca go rodzina, skupiła się całkowicie na chłopcu, który kucając grzebał entuzjastycznie przy pudełku. Harry odsunął ostatnią warstwę zabezpieczającego papieru i natknął się na parę kasztanowo-brązowych, skórzanych butów.
Jego oczy rozszerzyły się z ekscytacji. Delikatnie wyjął je z pudełka, nie wiedzą co ma powiedzieć, więc zamiast tego usiadł, wciągną buty na stopy i wstał by móc je podziwiać.
- Wow - westchnął - To...to są te które chciałem dostać. Skąd wiedziałeś? - Uśmiechnął się, patrząc na Warrena z błyskiem w oczach.
- Zgaduj - mężczyzna z dumnym półuśmiechem patrzył na żonę, która zajmowała miejsce tuż obok niego. Thea wzruszyła ramionami uśmiechając się czarująco.
- Nie mógł oderwać od nich wzroku, kiedy ostatnio przechodziliśmy obok sklepu. Jego stare buty są już wysłużone, więc powiedziałam o nich Anne. - Wyjaśniła - Wesołych świąt Harry.
-Wesołych świąt - brunet uśmiechnął się przytulając ją mocno, kolejno podając Warrenowi dłoń. - Wesołych świąt Warren. - Skinął głową w jego kierunku
-Wesołych świąt Harry - zachichotał w odpowiedzi.
Jego kuzyn emanował pewnością siebie i siłą. Był To jeden z kilku powodów, dla którego Harry tak bardzo go podziwiał.
Znowu spojrzał w dół na nowe buty, lśniące w naturalnym świetle. Harry nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, siadając obok swojej siostry, przy otaczającej go świątecznej atmosferze.
-Dobrze - odpowiedział z zapałem, który mogło wywołać jedynie Boże Narodzenie.
Przeszedł przez pokój, szurając stopami odzianymi w ciepłe, biało-czerwone skarpetki i szybko kucnął obok dużego, pachnącego lasem drzewa, lśniącego od ręcznie robionych dekoracji. Piękne bombki, otrzymane w zeszłym roku od przyjaciółki mamy nadawały mu drogiego, wyrafinowanego blasku.
Warren wskazał Harry'emu pudełko owinięte nie tylko gazetą ale i obwiązane złotą wstążką, dodającą mu dodatkowej szczypty świątecznej magii.
-Dziękuję - szepnął, potrząsając energicznie pudełkiem. Słyszał ciche dudnienie, dochodzące ze środka i przez moment bawił się tylko bezmyślnie kokardką, zanim prezent, był oficjalnie gotów do rozpakowania, po uprzednim rozdarciu wstążki.
Rozdzierał po kawałku warstwy papieru, czując jednocześnie narastające podniecenie w momentach, gdy jego oczom ukazywały się coraz większe fragmenty czegoś, co znajdowało się w środku.
Otaczająca go rodzina, skupiła się całkowicie na chłopcu, który kucając grzebał entuzjastycznie przy pudełku. Harry odsunął ostatnią warstwę zabezpieczającego papieru i natknął się na parę kasztanowo-brązowych, skórzanych butów.
Jego oczy rozszerzyły się z ekscytacji. Delikatnie wyjął je z pudełka, nie wiedzą co ma powiedzieć, więc zamiast tego usiadł, wciągną buty na stopy i wstał by móc je podziwiać.
- Wow - westchnął - To...to są te które chciałem dostać. Skąd wiedziałeś? - Uśmiechnął się, patrząc na Warrena z błyskiem w oczach.
- Zgaduj - mężczyzna z dumnym półuśmiechem patrzył na żonę, która zajmowała miejsce tuż obok niego. Thea wzruszyła ramionami uśmiechając się czarująco.
- Nie mógł oderwać od nich wzroku, kiedy ostatnio przechodziliśmy obok sklepu. Jego stare buty są już wysłużone, więc powiedziałam o nich Anne. - Wyjaśniła - Wesołych świąt Harry.
-Wesołych świąt - brunet uśmiechnął się przytulając ją mocno, kolejno podając Warrenowi dłoń. - Wesołych świąt Warren. - Skinął głową w jego kierunku
-Wesołych świąt Harry - zachichotał w odpowiedzi.
Jego kuzyn emanował pewnością siebie i siłą. Był To jeden z kilku powodów, dla którego Harry tak bardzo go podziwiał.
Znowu spojrzał w dół na nowe buty, lśniące w naturalnym świetle. Harry nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, siadając obok swojej siostry, przy otaczającej go świątecznej atmosferze.
Jejciu, jejciu jejciu!
OdpowiedzUsuńto takie zupełne przeciwieństwo tego co dzieje się u Lou
tak mi ich szkoda
@rushermuffin
doczekałam się kolejnego , jak zwykle świetnego, rozdziału. Przez opisy świąt bardziej nie mogę się ich doczekać :) Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i jakiś Larry moment :) życzę powodzenia i chęci do dalszego tłumaczenia xx / @life_in_dreams
OdpowiedzUsuńJejku śliczny rozdział i zgodzę się z dziewczyną do góry to jest totalne przeciwieństwo :)
OdpowiedzUsuńJeju... niesamowity rozdzial i ogolnie cale to opowiadanie. Ujelas mnie tymi kilkoma rozdzialami. Kocham cie bardzo
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział xx
OdpowiedzUsuńJejku jaka przepaść jest między światem harry'ego a lou, strasznie łapie za serducho :((
świetnie tłumaczysz i czekam na kolejne rozdziały!
Jezuuuuu genialneeeeeeeeee , jakbym mogłabyc informowana to bylabym wdzięczna. @PModzelewska
OdpowiedzUsuńuwielbiam to ff
OdpowiedzUsuń